Z radością wracam do stworzonego przeze mnie cyklu. Pierwszy post spotkał się z całkiem sporym zainteresowaniem, większym niż się spodziewałam. Jeśli ktoś jeszcze nie widział to klik. W to poniedziałkowe popołudnie postanowiłam napisać o kolejnej z moich pasji. Wsłuchana w "Szepczę" Dawida Kwiatkowskiego w wykonaniu mojego najlepszego przyjaciela, chcę wam opowiedzieć o Postcrossingu i samym w sobie kolekcjonowaniu pocztówek
.
Idea Postcrossingu powstała w Portugalii. Jest bardzo prosta: wysyłasz kartkę do konkretnej osoby na świecie, a w zamian za to otrzymujesz kartkę od kogoś całkowicie innego. W internecie działa kilka portali zajmujących się takimi wymianami, najpopularniejszy to postcrossing.com. Aby móc wysyłać kartki należy się tam zarejestrować, podając wszystkie niezbędne dane, łącznie z adresem, na który chcemy otrzymywać przesyłki. Serwis jest całkowicie darmowy, nie pobiera żadnych prowizji od wysłanych kartek czy udostępnianych adresów. Po rejestracji mamy możliwość wysłania 5 kartek. Żeby otrzymać adres klikamy w zakładkę "send a postcard". Otrzymujemy wtedy adres osoby, do której mamy wysłać pocztówkę oraz unikalny numer ID. Dla Polski numery te zaczynają się od PL, po czym następuje ciąg cyfr. Numer ten musimy dokładnie i wyraźnie przepisać na kartkę. Na jego podstawie, gdy wylosowana przez nas osoba otrzyma pocztówkę, będzie mogła ją zarejestrować. Przy losowaniu adresu pokazuje nam się też profil osoby, gdzie możemy dowiedzieć się jakie kartki lubi oraz jakimi językami operuje. Gdy nie ma takich informacji najlepiej pisać po angielsku.
Kiedy nasza kartka zostanie zarejestrowana, otrzymamy maila rozpoczynającego się od "Hurray" z informacją, która z naszych kartek dotarła i ile zajęło jej to dni. Adresat czasami umieszcza też podziękowania za kartkę, co jest bardzo fajne, bo wiemy wtedy, czy pocztówka przypadła mu do gustu. W momencie rejestracji kartki, nasz adres trafia do puli losowanych i dzięki temu po jakimś czasie w skrzynce możemy znaleźć kartkę od innej osoby z innego kraju. Jest to sprawiedliwy układ - kartka za kartkę.
![]() |
| Od lewej: kartki z Kanady i Finlandii |
Co takiego zauroczyło mnie w Postcrossingu? Przede wszystkim idea wysyłania do osoby kompletnie nieznanej. Ogromnie ekscytujące są dla mnie wszystkie etapy: losowanie adresu, poszukiwanie odpowiedniej kartki, wypisywanie jej, wreszcie oczekiwanie na rejestrację i wypatrywanie nadejścia kartki otrzymanej w zamian. Zawsze interesowałam się geografią, chodziłam nawet na profil z rozszerzonym tym przedmiotem w LO i niedawno zdawałam z niej maturę, a dzięki otrzymanym pocztówką poznaję inną kulturę i uczę się o krajach, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Dodatkowo, w mojej kolekcji są kartki z miejsc w których nigdy nie byłam i nigdy pewnie nie będę, to niesamowite jak zwykły kawałek kartonu ze zdjęciem może poprawiać humor i cieszyć.
![]() |
| Od lewej: górny rząd - Kanada, Austria, Rosja dolny - USA, Tunezja, Nowa Zelandia |
W mojej kolekcji znajdują się kartki z prawie wszystkich kontynentów. Niektóre to typowe widokówki, z jednym lub kilkoma obrazkami. Inne są bardziej niestandardowe. W Polsce większość z nich jest nie do kupienia, ciężko jest znaleźć jakiekolwiek inne kartki niż nudne multiview w co większym mieście. Od przodu kartki ważniejszy jest dla mnie jednak tył, czyli wiadomość. Kiedy już kartka znajdzie się w moich rękach, staram się nikomu nie pokazywać, co jest na niej napisane. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że wiadomość na niej przeznaczona jest tylko dla mnie, bez względu na to, czy są to tylko pozdrowienia, czy dłuższa wiadomość.
![]() |
| Od góry: Hiszpania i Bułgaria |
Poza pocztówkami z oficjalnych Postcrossingowych wymian, kolekcjonuję też pocztówki otrzymane od rodziny, przyjaciół lub kupione samodzielnie. Nie wyobrażam sobie teraz wyjazdu gdziekolwiek bez wizyty w sklepie z pamiątkami. Kupione kartki w większości wysyłam, ale 1 czy 2 przeznaczam zawsze do kolekcji. Kartki z Hiszpanii i Bułgarii otrzymałam od brata, londyńską kupiłam podczas mojego pobytu w tym mieście, a widokówkę z Pragi otrzymałam od cioci i wujka. Czasami też korzystam z oficjalnego forum postcrossingowego, gdzie funkcjonują różnego rodzaju tagi, można też zakładać własne wątki z kartkami na wymianę lub wymieniać się większymi przesyłkami. Wiąże się to jednak z dużymi wydatkami za przesyłkę toteż staram się unikać tych ostatnich i brać udział tylko w takich tagach, gdzie jestem pewna, że mój budżet na tym nie ucierpi :)
Kartki trzymam w szafce w dwóch pudełkach. To z prawej jest na kartki otrzymane, a w drugim trzymam kartki, które wysyłam. Nie jest ich za dużo, gdy wylosowany użytkownik ma wymagania, których nie spełnia moje pudełeczko, wertuję księgarnie, empiki i sklepy z pamiątkami w poszukiwaniu kartki, która przypadnie danej osobie do gustu. Na zdjęciu widoczne jest też kilka kopert, w których otrzymywałam większe wymiany. Często z różnego rodzaju gratisami: zakładkami do książek, użytymi biletami autobusowymi, karteczkami samoprzylepnymi itp. Otrzymałam też kilka listów, ale jak na razie nie mam stałego pen pala. Wysyłałam pierwsze listy do kilku osób i póki co czekam niecierpliwie na odpowiedź. Czasami koresponduję też z moją twitterową przyjaciółką.
Mam nadzieję, że spodobała Wam się ta notka. Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie postcrossingu, pytajcie w komentarzach. Postaram się pomóc. Jeśli dostanę jakieś nowe ciekawe kartki, na pewno pochwalę się nimi na blogu. Życzę Wam spokojnego tygodnia. Dzięki za każde wyświetlenie i komentarz, jest Was tutaj coraz więcej, co mnie bardzo cieszy. Trzymajcie się!
Buziaki
Zuzia







Wcześniej o tym nie słyszałam, ale widać jest to naprawdę ciekawe! :) Chyba się skuszę :)
OdpowiedzUsuńAle super *-* Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje ... ;o
OdpowiedzUsuńA jeśli przekroczę limit to jest jakaś szansa, żeby wysyłać kartki dalej? Czy na tych 5 musi skończyć się moja przygoda z postcrossing?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i przepraszam za moją głupotę
Clauduśka Duśka xx.
Pewnie, że jest! Limit kartek w podróży zwiększa się wraz z ilością wysłanych, dodatkowo jeśli Twoja kartka dojdzie to na jej miejsce możesz wysłać kolejną i znowu mieć pięć podróżujących :)
UsuńNo to mnie ucieszyłaś teraz :) Dziękuję za odpowiedź!
UsuńNie słyszałam o tym, ale wygląda ciekawie ☺
OdpowiedzUsuń