Cześć!
Przed Wami druga część relacji z poniedziałku. Jeżeli ktoś nie widział poprzedniej części to klik. Przenosimy się już na skocznię w Wiśle, liczę, że relacja Wam się spodoba. Komentarze mile widziane :)
Cynk o tym, że na Malince odbywają się treningi otrzymałyśmy gdy jeszcze byłyśmy w Szczyrku. Wiedziałyśmy, że na pewno nie zdążymy na polską kadrę B, ale gdy poinformowano nas, że Norwegowie zaczęli trening o 11 to czym prędzej załatwiłyśmy wszystko i pojechałyśmy. Zdążyłyśmy na 2 ostatnie skoki, więc wjechałyśmy na górę by porobić trochę zdjęć. Powiem Wam, że w porównaniu z Szczyrkiem to skocznia w Wiśle jest naprawdę bezpieczna. Pod metalem jest wszystko wybetonowane i nie ma mowy o zaklinowaniu się w przestrzeni między schodkami, co w Szczyrku nie jest niczym trudnym.
Skocznia zrobiła na mnie z góry ogromne wrażenie. W takim miejscu nawet słowa nie są potrzebne. Po prostu stałam, a skoczkowie wybijali się obok mnie. Czas się na chwilę zatrzymał, dopiero wtedy naprawdę poczułam piękno tego sportu, za co go pokochałam jako mała dziewczynka i za co nadal go kocham. Nic jednak nie trwa wiecznie, trening się skończył, trzeba było zjechać na dół. Wtedy jednak nastąpił mój ukochany fragment dnia: spotkania ze skoczkami.
Jako pierwszego złapałyśmy Daniela Andre Tande. Niestety nie miałam dla niego nic do podpisu, więc poprzestałam tylko na zdjęciu. Bardzo mi się ono podoba, to moje pierwsze zdjęcie z tym zawodnikiem, więc od razu jest ono dla mnie bardzo cenne. Daniel to naprawdę sympatyczny skoczek. Mógłby się tylko więcej uśmiechać, ale to tylko taka moja luźna sugestia.
Jako kolejnego spotkałyśmy Rune Veltę. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że zabrałam ze sobą wszystkie zdjęcia, które akurat miałam przygotowane na LGP, a wśród znalazło się właśnie to zdjęcie. Wożę je już ze sobą na każde zawody od roku, cudownie, że w końcu zostało podpisane. Moje zdjęcie z Rune też mi się bardzo podoba. To jeden z moich ulubionych norweskich skoczków, a ostatnio ucięłam mu trochę twarzy robiąc sobie z nim selfie. Dobrze jest mieć z nim w końcu normalne zdjęcie :D
Moim ulubieńcem śmiało mogę też nazwać Andersa Fannemela. W telewizji zawsze zwracałam uwagę na to, że jest bardzo malutki. Jak widać na zdjęciu, przy moich 163 cm wzrostu, jestem od niego tylko troszkę niższa. Fanniś jest naprawdę świetną osobą. Podczas zimowego Pucharu Świata udało mi się go nawet przytulić. Cieszę się też, że podpisał mi zdjęcie. W innej sytuacji byłabym szczęśliwa, że mam mniej do wożenia, ale teraz jestem nawet jeszcze szczęśliwsza, bo do podpisu będę mu mogła w końcu dać moje zdjęcie z nim :)
Kolejne zdjęcie, które chcę Wam pokazać jest dla mnie ogromnie cenne. Pozuję na nim z Phillipem Sjoenem, którego po prostu uwielbiam od zeszłorocznego LGP. Nie spodziewałam się, że przyjedzie w tym roku, więc nawet nie wywoływałam jego zdjęć. Strasznie się ucieszyłam na jego widok i od razu, gdy tylko miałam okazję podeszłam do niego po zdjęcie. W zeszłym roku udało mi się go przytulić i był to pierwszy przytulony przeze mnie skoczek. Tym razem też zamierzam go dorwać i mam nadzieję, że Wiki udokumentuje ten fakt na zdjęciu.
Ostatnie zdjęcie i autografy pochodzą od Johanna Andre Forfanga. Otrzymałam też od niego kartkę z nowej serii fischer, która bardzo mi się podoba. Forfi to zawodnik, którego strasznie lubię. Zaskoczył mnie pytając się, czy nasze wspólne zdjęcie jest z tegorocznego Pucharu Świata, pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Kiedy spytałam, czy mogę zrobić z nim kolejne zdjęcie, słodko się zaśmiał i oczywiście się zgodził. Bardzo się cieszę z tego zdjęcia, norwescy skoczkowie są zdecydowanie najlepsi w ustawianiu się do zdjęć. Prawie każdy obejmuje kibiców ręką i dzięki temu zdjęcia wyglądają o wiele lepiej niż wtedy, gdy stoi się kilka metrów od siebie.
Na dzisiaj to tyle. Chętnie napisałabym Wam więcej, ale niestety śpieszę się na regulację brwi. Jak się spóźnię to już mnie nie przyjmą i będę musiała na LGP prezentować się z krzakami z twarzy :D Trzymajcie kciuki, żebym nie musiała tego robić! Co do notek podczas wyjazdu to zapewne nie pojawi się tutaj nic aż do niedzieli. W miarę możliwości będę wstawiać zdjęcia na instagrama (link w zakładce u góry), więc zapraszam do obserwowania mnie. Wszystkim, którzy jadą na LGP życzę udanej zabawy i wielu nowych autografów oraz zdjęć, a reszcie spokojnego końca tygodnia.
Buziaki
Zuzia





No no, takie spotkanie, tylko pozazdrościć ;)
OdpowiedzUsuńAle super!
OdpowiedzUsuńZapraszamy na niesamowity fanfiction o Larrym!
Jeśli się spodoba to zapraszamy do obserwowania i komentowania nowych rozdzialow! 50shadesoftomlinson.blogspot.com