niedziela, 26 lipca 2015

15. Aleksander Zniszczoł

Hej!
Dzisiaj mam dla Was post, który miał być tutaj wczoraj. Niestety brat zabrał laptopa do pracy i zostałam bez sprzętu. Rozjechało mi to trochę plan notek, ale jakoś sobie poradzę. Wracając do treści posta to dzisiaj chcę Wam pokazać autografy skoczka, który kiedyś był jednym z moich ulubieńców, a teraz mam do niego neutralny stosunek. Olek to młody i bardzo utalentowany skoczek, jestem pewna, że jeszcze pokaże pełnię swoich umiejętności. Jego kartka z autografem prezentuje się tak:






Podpis złożony jest długopisem. Otrzymałam ją po napisaniu listownej prośby na adres, którego nie podaję, ponieważ nie mam pewności czy jeszcze jest aktualny. Kartka ta przez jakiś czas była u mnie na wymianie, a w zeszłym tygodniu przestała być częścią mojej kolekcji. Wymieniłam ją za inny autograf, który na pewno za niedługo się tutaj pojawi. Nie dokonałabym jednak tej wymiany, gdyby nie Memoriał Olimpijczyków.





Tam właśnie otrzymałam od Olka taką samą kartkę z dedykacją. Co ciekawe, kiedy spytałyśmy go, czy ma kartki to specjalnie poszedł po nie do auta, przyniósł puste i wypisywał je za pomocą markera jednej z nas. Te same pytanie zadawałyśmy też kilku skoczkom i w większości sytuacji otrzymywałyśmy kartki. Skoczkowie często mają je przy sobie, ale zapominają rozdać albo robią to dopiero wtedy, gdy ktoś poprosi. Dlatego moja dobra rada: warto pytać skoczków o kartki, szczególnie gdy nie mamy ich w swojej kolekcji, potrzebujemy na wymianę lub brak nam zdjęć na których mogliby się podpisać. Mnie akurat dotyczył tylko drugi powód, jak widzicie wyżej miałam przygotowane zdjęcie Aleksandra i zostało one przez niego podpisane. Poniekąd to strasznie mi się ono podoba, więc chyba rozejrzę się za jakąś ramką, żeby ładnie je wyeksponować.




Poza zdobyciem autografów, udało mi się też zrobić wspólne zdjęcie z Olkiem. Wiąże się z nim śmieszna historia, albowiem ilekroć podchodziłyśmy do Olka, czy to po autografy, czy to po zdjęcia, zawsze odpowiadał nam "później". O ile jakoś zmusiłyśmy go do podpisania zdjęć to nie mogłyśmy go się doprosić, żeby zapozował do zdjęcia. Zlewał nas co serię, więc w pewnym momencie zaczęłyśmy się z tego śmiać i pytałyśmy go, czy już jest później. Cały czas twierdził, że jeszcze nie. Nasza natrętność jednak się opłaciła, bo po konkursie znalazł już czas dla każdej z nas. Podejrzewam, że po takiej akcji na pewno nas zapamięta :D A co do zdjęcia to strasznie mi się ono podoba, Olek świetnie wyszedł. Ja może trochę gorzej, ale co tam, ważne, że jest. Na pewno wywołam je i podczas LGP spróbuję dać do podpisu, ciekawe ile razy usłyszę "później" nim się uda.

Na dzisiaj to tyle. Może i notka nie obfituje w zdjęcia, ale mam nadzieję, że chociaż anegdotki odkupią jakoś moje winy. Co do jutrzejszej notki to jeżeli coś się pojawi to późnym wieczorem. Jadę na trening juniorów w Szczyrku i nie mam pojęcia o której wrócę. Istnieje jeszcze opcja, że napiszę coś dziś wieczorem i ustawię publikację na jutro. Wyjdzie w praniu, jak zwykle zresztą.
Trzymajcie się!
Wasza Zuzia

4 komentarze: