Hej!
Przed Wami trzynasty, czyli rzekomo pechowy post z autografami. Wybrałam jednak skoczka, z którym nawet 7 lat nieszczęścia byłoby miłe i radosne. Krzysiek to według mnie takie chodzące słońce, zawsze uśmiechnięty i kochany. Strasznie go lubię i dobrze wspominam każde spotkanie, których niestety nie było zbyt wiele. Na szczęście było ich jednak na tyle dużo, że jestem w stanie stworzyć tą notkę.
Pierwszą kartkę, jaką chciałam Wam dzisiaj pokazać otrzymałam osobiście podczas LGP 2013. Jeśli dobrze pamiętam to było to po treningu otwartym na hali. Był straszny tłok, wszyscy się przepychali, a kartki Krzysia rozdawał jakiś facet. Na szczęście udało mi się dorwać jedną. Mam jeszcze starszą kartkę z serii Wagraf, jednak jest ona w tak opłakanym stanie, że nie warto jej nawet pokazywać. Po pierwsze, ma urwany i krzywo przyklejony taśmą róg, a po drugie podpis już wtedy, gdy do mnie dotarła był słabo widoczny. Teraz po 4 latach zostały po nim tylko granatowe smugi.
Zdjęcie z Krzysiem zrobiłam w zeszłym roku w Proszowicach. Jak nie miałam nigdy do niego szczęścia na zawodach, tak ta fotografia wynagrodziła mi lata oczekiwania. Jest to absolutnie moje ulubione zdjęcie z skoczkiem, wisi u mnie w pokoju odkąd tylko je zrobiłam. Musiałam je zdjąć z szafki przed ostatnim wyjazdem, ale lada chwila na pewno wróci na swoje miejsce.
Kartka z serii eve - nement pojawiła się w mojej skrzynce w marcu tego roku. Podpis na niej znajdował się z tyłu kartki, złożony był czarnym markerem. Zrobiłam jej zdjęcie, ale coś się z nim stało, więc w zastępstwie prezentuję Wam od razu kartkę zdobytą na Memoriale. Tym razem podpis znalazł się po właściwej według mnie stronie i złożony jest moim ukochanym złotym markerem. Otrzymałam dwie takie kartki, więc jedna powędrowała do zakładki wymiana.
Na Memoriale udało mi się też podpisać moje zdjęcie z Krzyśkiem, które Wam wcześniej pokazywałam oraz sfotografować się z nim jeszcze raz. Najbardziej w nowym zdjęciu podoba mi się to, że mamy takie same okulary :D Mieć jakikolwiek matching ze skoczkiem to dla mnie ogromne osiągnięcie. To że nie zniszczyłam tego zdjęcia sobą też traktuję jako sukces.
To wszystko, co chciałam Wam dzisiaj pokazać. Na zakończenie dodam jeszcze, że dzisiaj przybyła do mnie kartka aż z Chin. Szła do mnie miesiąc i dwa dni, co nie jest złym wynikiem jak na taki szmat drogi. Na dodatek tamtejsza poczta nie działa zbyt efektywnie, co wielokrotnie podkreślali postcroserzy z tego kraju. Kartka przedstawia Pekin i na pewno kiedyś się tutaj pojawi. Może poczekam aż dostanę jeszcze kilka kartek i zrobię o nich notkę? Czas pokaże :)
Trzymajcie się!
Zuzia




Gratuluję :)
OdpowiedzUsuńgratulacje zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuń