Cześć!
Przed Wami kolejna część mojego autorskiego cyklu. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam trochę o językach, jakie znam, jakich jeszcze chciałabym się nauczyć oraz przybliżyć Wam trochę moje metody nauki.
Jak pewnie większość z Was, najdłużej uczę się angielskiego. Naukę tego języka zaczęłam 12 lat temu i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałabym ją definitywnie zakończyć. Uczyłam się go w szkole, ale każdy wie jaki jest poziom naszej edukacji w zakresie języków oraz przede wszystkim, na własną rękę, w domu. Nie chcę w tym momencie wyjść na samochwałę, ale wydaje mi się, że znam angielski bardzo dobrze. Przyczyniły się do tego na pewno piosenki, ale też seriale oglądane w oryginale ( "Glee" i "Faking It") i wszelkie formy kontaktu związane z Postcrossingiem i kolekcjonowaniem autografów. Czasami mam wrażenie, że używam angielskiego prawie tak często jak polskiego :D
Za co lubię ten język? Jest prosty, bo da się nim operować bez perfekcyjnej znajomości wszystkich czasów. Na dodatek to język międzynarodowy, każdy powinien go znać chociaż w maleńkim stopniu. Bardzo podoba mi się też brytyjski akcent, jest taki melodyjny.
Kolejnym językiem, który znam i uwielbiam jest hiszpański. Uczę się go już od 5 lat, cały czas w prywatnych szkołach językowych (zaliczyłam już 2, a właściwie trzy, bo druga zmieniła siedzibę). Dlaczego akurat hiszpański? Jako mała dziewczynka byłam wielką fanką "Zbuntowanego anioła". Potem przyszło "Rebelde" i zakochałam się w tym języku na dobre. Poczułam, że muszę się go nauczyć najlepiej jak potrafię, więc zapisałam się na kurs. Tak już pozostałam i nie żałuję tej decyzji. W tym roku chciałabym zdać certyfikat DELE, nie wiem jeszcze na jakim poziomie, waham się pomiędzy B2 a C1. Osiągnęłam jednak swój maleńki sukces: nie potrzebuję już lektora i napisów, by oglądać moje ulubione telenowele.
W gimnazjum i liceum uczyłam się też niemieckiego. Nie znam go niestety za dobrze, bo mieliśmy dość niski poziom i cały czas przerabialiśmy od nowa totalne podstawy. Język ten jest bardzo przydatny w świecie skoków narciarskich, więc myślę, że jego nauka i tak mnie nie ominie. Znam wiele osób, które brzydzi niemiecki, według mnie wcale nie jest taki zły. Może nie jest to najpiękniejszy język świata, ale na pewno znajdzie się jakiś gorszy.
Jakie jeszcze języki chciałabym znać? Norweski - to moja pierwsza myśl. Fascynuje mnie ten język, jest naprawdę niezwykły. W mojej okolicy jest jednak mało możliwości jego nauki, może kiedyś uda mi się znaleźć jakiś w miarę tani kurs. Poza norweskim od paru miesięcy myślę nad nauką rosyjskiego. Będę miała taką możliwość na studiach i chyba z niej skorzystam. Trzecim językiem, który mi się bardzo podoba jest portugalski. Zdarza mi się czasami trafić na jakieś materiały w tym języku i sporo rozumiem, bo ma podobne słówka do hiszpańskiego, ale musiałabym podszkolić wymowę.
Na dzisiaj to tyle. Mam nadzieję, że podobała Wam się ta notka. Pochwalcie się w komentarzu, jakie języki znacie, a jakich chcielibyście się nauczyć. Miłego dnia!
Kisses, besos lub buziaki - wybór należy do Was :D
Zuzia



Uwielbiam tą serię! Rób ją jak najczęściej ;)
OdpowiedzUsuńJa w tym momencie uczę się tylko angielskiego i niemieckiego, chociaż w przyszłości mam plan znać ich wiele więcej :) Może jestem trochę dziwna, ale niemiecki mi się strasznie podoba! :)