sobota, 18 lipca 2015

Relacja z Memoriału Olimpiijczyków

Hej kochani!

Dzisiaj mam dla Was specjalny post. Jak wiecie, wczoraj byłam na Memoriale, w związku z tym przygotowałam skróconą relację. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jeśli post okaże się sukcesem to coś podobnego pojawi się również po LGP. Zaczynamy!


Moją wyprawę do Szczyrku planowałam już tydzień przed. Wywołałam zdjęcia, dogadałam się z bratem, żeby mnie zawiózł, wszystko się układało. Życie bywa jednak przewrotne i na dzień przed brat poinformował mnie, że nie jedzie. W pierwszej chwili chciałam zrezygnować, pomyślałam jednak, że przecież dam sobie radę sama. W efekcie znalazłam połączenie do Szczyrku z przesiadką w Bielsku Białej. Napisałam też do koleżanki, czy pojedzie ze mną. Zgodziła się!

Nasza podróż rozpoczęła się ciekawie, bo już w Katowicach miałyśmy opóźnienie. Pociąg przyjechał 20 minut później, a w połowie drogi pojawił się konduktor, żeby nas poinformować, że czeka nas 30 minut postoju, bo w okolicach Pszczyny remontują tory. W końcu jednak udało nam się dostać do Bielska i tam miałyśmy nawet szybko pks do Szczyrku. Babka w okienku jednak chyba źle mnie zrozumiała, bo sprzedała nam bilety na inny przystanek niż chciałyśmy. Dobrze, że byłyśmy skupione na drodze i gdy zobaczyłyśmy skocznię, od razu wysiadłyśmy na następnym przystanku. Właściwie do powinnam używać liczby mnogiej, bo skoczni w Szczyrku jest 3. Pierwszy raz tam byłam i kompleks od razu mi się spodobał.

Na miejscu spotkałyśmy Wiktorię, której bloga pewnie znacie. To z jej pomocą razem z Gabrysią dostałyśmy się tam, gdzie jeszcze nigdy nam się nie udało: na strefę zamkniętą dla zawodników. Niestety nie powiem Wam jak to zrobiłyśmy, to nasza słodka tajemnica. Była to jednak najlepsza decyzja życia, bo dzięki temu miałyśmy skoczków na wyciągnięcie ręki. Może na początku nie odczułyśmy aż tak bardzo sukcesu, bo skakali młodzi zawodnicy, których nawet my, wielkie fanki skoków, nie mogłyśmy znikąd skojarzyć. Około godziny 13 zaczęły jednak pojawiać się kadrowe busy i trafiłyśmy w sam środek skocznego cyrku. Skoczkowie przechodzili z bagażami i rozgrzewali się dosłownie obok nas, a nas nie dzieliło od nich zupełnie nic.

Jako pierwszego złapałyśmy Kamila Stocha. Był jak zawsze przemiły. Naprawdę nie pamiętam sytuacji, żeby w ciągu dnia odmówił komuś zdjęcia. Kiedyś przyjechał na skocznię to tylko wyciągnął torby z bagażnika i od razu zaczął pozować. Po konkursie też długo rozdawał śliczne kartki z nowej serii fischera i robił zdjęcia.

Prawie wszyscy skoczkowie, których złapałyśmy byli dla nas mili. Jeżeli nie mogli akurat spełnić naszej prośby to mówili, kiedy będą mogli. Wyjątkiem w tej sprawie był Olek Zniszczoł, którego "później" bawiło nas tak samo za każdym razem jak je usłyszałyśmy, a zdarzyło się to minimum 5 razy. Po konkursie dorwałyśmy go jednak na zdjęcia i gdy Gabi spytała się, czy teraz z nami zapozuje, odpowiedział, że teraz już tak.

Przeżyłyśmy wiele zabawnych sytuacji z zawodnikami. Maciek Kot zapytany przeze mnie o to, czy ma kartki odpowiedział "Jakie kartki? Na mięso?". Dawid Kubacki i Grzesiu Miętus nie potrafili ogarnąć, gdzie mają pozować i w rezultacie mam z nimi prześmieszne zdjęcia, gdzie oni mają rozbiegany wzrok, a ja wskazuję ręką aparat. Brakuje im tylko dymków nad głowami :D

Bardzo miło zapamiętam młodych skoczków, np. Krzysia Leję, Andrzeja Stękałę (mój absolutny faworyt po wczorajszym dniu) i Dominika Kastelika. Na zawodach najwyższej rangi rzadko można ich spotkać, a to naprawdę utalentowani i fajni kolesie. Chyba muszę się wybrać na jakiś kontynental albo fis cup. Ucieszyłam się też na widok Krzysia Miętusa, z którym wdałyśmy się w nawet w krótką rozmowę, a po dobrym skoku przybijałyśmy mu piątkę. Tłum za barierką patrzył się na nas wtedy bardzo dziwnie, chyba zachodzili w głowę kim jesteśmy.

Jeśli miałabym opisać ten wyjazd jednym słowem to byłoby to rewelacja. Bawiłam się świetnie, zdobyłam łącznie około 25 autografów i zrobiłam multum zdjęć z skoczkami. Zaktualizowałam już posty o:


Nowe autografy pojawiły się też w zakładce WYMIANA. Zapraszam wszystkich do przejrzenia podanych postów. Pozostałe autografy będę się sukcesywnie pojawiać przy notkach o danych zawodnikach. A żeby ta notka nie była taka łysa to mam dla Was zdjęcia z skoczkami. Podpisałam tych zawodników, których możecie mieć problem z rozpoznaniem, z resztą chyba nie powinno być problemu. Do następnej notki!
Buziaki
Zuzia

















Krzysztof Miętus
Grzegorz Miętus

Bartek Kłusek

Krzysiek Leja

Przemek Kantyka

Andrzej Stękała

Dominik Kastelik

Łukasz Podżorski



7 komentarzy:

  1. hej mogła byś umieścić u siebie link do bloga a nie kanału youtube?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodzę na bloga, ale cały czas mi nie wchodzi link. Nie wiem dlaczego nie chce działać

      Usuń
  2. Zazdroszczę takiego udanego spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję! :) Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję serdecznie udanego wyjazdu ;)

    OdpowiedzUsuń