sobota, 22 sierpnia 2015

23. Richard Freitag


Hej kochani!
Czy tylko mi tak ostatnio szybko mija czas? Tygodnie przelatują jak jeden dzień. Przecież dopiero co byłam na LGP, a tu już za tydzień Fis Cup. Większości z Was skończą się też wakacje. Mi nie, z czego bardzo się cieszę. Muszę powiedzieć, że wczorajsze prześladowanie Was Beyonce w notce (jeżeli ktoś jeszcze nie widział to klik) zemściło się na mnie. Byłam z koleżankami trochę potańczyć i gdy nagle zaczęło lecieć "Crazy in love", dostałam takiego ataku śmiechu, że prawie zgubiłam buta :D Ale nie o tym dzisiaj, na dzisiaj przygotowałam autografy skoczka, którego bardzo lubię. Richie znajduje się w gronie moich ulubieńców już kilka lat. To naprawdę świetny skoczek. 








Pierwszy autograf Richarda zdobyłam w notesie podczas moich premierowych zawodów - LGP 2012. Jakiś czas później przykleiłam go z tyłu zdjęcia, które wywołam na zeszłoroczne Letnie Grand Prix. Bardzo mi się to zdjęcie podoba. O ile dobrze pamiętam to pochodzi z Trondheim, które moim zdaniem jest jedną z piękniejszych miejscowości w kalendarzu Pucharu Świata. Zawsze się cieszę, gdy tam skaczą, bo wiem, że na facebooku i instagramie będzie wysyp pięknych zdjęć. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odwiedzić to cudowne miejsce.




Kartkę Richiego otrzymałam od niego podczas zeszłorocznego LGP. Taka sama zawitała do mnie też w tym roku i przez jakiś czas wisiała u mnie na wymianie. Niedługo jednak się z nią pożegnam, a ona sama powędruje do austriackiej kolekcjonerki. Co do kartki to bardzo mi się ona podoba, to jedna z moich ulubionych serii.




Kartka z serii fluege.de zawitała do mnie w marcu tego roku, tego samego dnia, co plastron Maćka Kota (zobaczyć go możecie tutaj). Otrzymałam ją wraz z kilkoma innymi kartkami po napisaniu maila do fluege. Bardzo się wtedy ucieszyłam z tej przesyłki, to hobby pochłania sporą część moich funduszy, więc staram się korzystać z każdej okazji do przyoszczędzenia. 




Ostatni z autografów zawitał do mnie parę tygodni temu na LGP. Udało mi się wtedy nakłonić Freitaga do podpisania mojego zdjęcia, zrobiłam sobie też z nim szybkie selfie. Niestety wyszło kompletnie rozmazane, na dodatek akurat się z czegoś śmiejemy z Madzią, a Richie nie ogarnia. Niestety jeżeli chodzi o moje zdjęcia z Freitagiem to stało się to już tradycją. Zawsze albo zdjęcie się rozmaże, albo mamy dziwne miny. Z związku z tym nie mam Wam, co pokazać. Myślę, że zrobienie dobrego zdjęcia z nim będzie moim celem na przyszły rok.

Na dzisiaj to tyle. Wyjątkowo udało mi się zdążyć z notką przed odebraniem mi laptopa przez brata. To chyba mój szczęśliwy dzień. Życzę Wam udanego weekendu.
Trzymajcie się
Zuzia

4 komentarze:

  1. Bardzo fajnie się przegląda Twojego bloga :) Pozdrawiam!
    PS Fajnie było Cię zobaczyć na LGP pod halą w pierwszy dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Ja mam kartkę Freitaga, ale zupełnie inną niż te zaprezentowane, jeszcze z czasów gdy skakał na Fischerach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluje:-)
    autografyryska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń