środa, 19 sierpnia 2015

22. Manuel Poppinger

Witajcie!
Dzisiaj od rana mam znakomity humor. Dlaczego? Przyszły do mnie 2 pocztówki: z Tajwanu i USA oraz list od mojej wspaniałej penpalki Meri z Finlandii. Co najlepsze to nie koniec, bo w najbliższym czasie pojawią się kolejne. Chyba muszę pomyśleć nad napisaniem posta na ich temat. Tym razem jednak chcę Wam pokazać autografy młodego austriackiego skoczka. Bardzo lubię Manuela, może nie zawsze skacze świetnie, ale wydaje się sympatyczny i ma w sobie coś takiego, że zawsze się uśmiecham, gdy go widzę.







Pierwszy autograf Manuela zdobyłam w zeszycie podczas Pucharu Świata w Wiśle w 2014 roku. Jako, że mam ich dwa to jeden z nich przykleiłam z tyłu zdjęcia. I tak pewnie go już nie podpiszę, bo jest błyszczące, a od jakiegoś czasu sukcesywnie przerzucam się na matowe. Taki sposób też jest dobry. Jedyne co mnie irytuje to konieczność wyciągania zdjęcia z albumu, by spojrzeć na podpis. Na szczęście nie robię tego bardzo często.




Kartkę z autografem otrzymałam bezpośrednio od Manuela na zeszłorocznym LGP. Bardzo mi się ona podoba. Według mnie jest świetnie zrobiona. Fajnie, że autograf złożony jest jasnym markerem. Świetnie się ona prezentuje w moim albumie.




Podpis na zdjęciu zdobyłam kilkanaście dni temu podczas LGP. Dziwi mnie, że nie mam zdjęcia z tym skoczkiem. Możliwe, że po prostu nie zdążyłam go zrobić podczas kwali, a później o tym zapomniałam. Autograf zdobyłam właśnie wtedy. Pamiętam, że akurat zaczął mi nawalać marker i musiałam szybko coś pożyczyć od stojącej obok mnie Asi. W ręce miała akurat złoty marker, ale wyszło mi to na dobre, bo podpis fajnie komponuje się ze zdjęciem.






Kartkę z Fischera zdobyłam dzięki wymianie. Szczerze to nim mi ją zaproponowano, nie wiedziałam nawet, że taka kartka istnieje. U nikogo jej jeszcze nie widziałam. Tym bardziej cieszę się z udanej wymiany, a sama kartka strasznie mi się podoba. Nowa seria fischera ma w sobie coś takiego, że mimo, że nie przepadam za tą serią to kartki strasznie mi się podobają. Myślę, że chodzi o to, że mają bardzo ładne kolory.

Na dziś to tyle. Żegnam się z Wami szybciutko i uciekam na rower z bratem. Trochę się boję, gdzie mnie wywiezie. Mam nadzieję, że wrócę w jednym kawałku. Trzymajcie kciuki!
Wasza Zuzia

2 komentarze: