Hej kochani!
Dzisiaj miał być tutaj całkowicie inny post, ale jako że byłam u koleżanki, a później napisałam artykuł na ponad 400 słów (jak ktoś chce poczytać to klik) to jestem tak wypluta, że musiałam wybrać coś krótkiego. Przyszło mi wtedy do głowy, żeby zrobić notkę o Słoweńcu, którego zdobycie autografu nastręczyło mi bardzo dużo trudności i dlatego mam go zaledwie jeden. Nie jest to może mój ulubiony zawodnik, ale szanuję go i podoba mi się jego styl skakania. Bez dłuższych wstępów, autograf Jurija z mojej kolekcji prezentuje się tak:
Zdobyłam go na zdjęciu podczas tegorocznego LGP. Nie miałam wcześniej szczęścia do Jurija, toteż jest to mój pierwszy i jak na razie jedyny jego autograf. Planuję jednak wysłać do niego listowną prośbę. Może wezmę się za nią już we wrześniu, gdy nie będę miała już żadnych wyjazdów w planach. Na razie nie potrafię się kompletnie na niczym skupić, więc załatwiam tylko bieżące sprawy typu wymiany, oficjalne pocztówki z postcrossingu i pen pale. Listami zajmę się na pewno po Fis Cupie.
W swojej kolekcji posiadam dwa zdjęcia z Jurijem. Pierwsze zostało zrobione podczas zeszłorocznego LGP. Złapałam go wtedy troszkę na spontanie i miałam do wyboru wziąć autograf w zeszycie, bo zdjęcia i tak bym nie znalazła albo cyknąć sobie z nim szybkie selfie aparatem. Wybrałam drugą opcję i powstało coś takiego. Moim skromnym zdaniem zdjęcie te jest trochę przerażające. Nie zrozumcie mnie źle, Jurij wyszedł super. Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego samego o sobie. Na drugim zdjęciu wyglądam już na szczęście o niebo lepiej i bardzo mnie to cieszy.
Na dziś to tyle. Mam nadzieję, że mimo tego, że notka była krótka to Wam się podobała. Następna będzie lepsza, obiecuję!
Trzymajcie się
Zuzia



W kwestii zdjęć samokrytyka jest kompletną przesadą :) Spotkania i zdobyczy jak najbardziej gratuluję :)
OdpowiedzUsuńGratuluję :) nie za bardzo przepadam za Jurijem :)
OdpowiedzUsuńGratuluję ! ;)
OdpowiedzUsuń